Dragan
Fotografia portretowa to sztuka niełatwa. Gra świateł, kadr, wyraz twarzy modela, oczy – składowych jest wiele i absolutnie nie wystarczy “ładna modelka” i byle pstryk.
Andrzej Dragan to postać znana. Na forach internetowych poświęconych fotografii i edycji zdjęć pełno długich wątków na temat jego twórczości, wliczając w to mniej lub bardziej nieudolne próby naśladownictwa. Bo Andrzej Dragan w połączeniu z fotografią portretową to mieszanka wybuchowa.
Portret odtwarzający rzeczywistość każdy ma w swoim dowodzie osobistym. Dlaczego taki portret nie jest interesujący? Bo to nie portret, tylko fotografia głowy, autorami takiego zdjęcia są wyłącznie rodzice modela (A. Dragan)
W licznych wywiadach Dragan podkreśla, że jego skomplikowana obróbka portretów to tworzenie w pełni świadomej wartości dodanej. On nie chce odwzorowywać rzeczywistości, ale kreować ją. I robi to w sposób, który wywołuje rozmaite emocje u odbiorcy – zachwyt, podziw, ciekawość, zdziwienie czy odrazę. Nie sposób przejść obok jego dzieł obojętnie i to chyba największy sukces Dragana w tej sferze jego zainteresowań.

fot. Andrzej Dragan
Geniusz?
Urodził się w 1978 roku, studiował fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Tam też obronił doktorat z zakresu mechaniki kwantowej. Laureat wielu nagród i stypendiów naukowych w dziedzinie fizyki. Mało?
Fotografuje od 2003 roku. Przez te kilka lat zdążył wykształcić szokujący i niesamowity styl retuszu portretów. Zdobył międzynarodową sławę, a jego twórczość wystawiana była w niejednym kraju. Zresztą wystarczy rzucić okiem na portfolio Dragana, by przekonać się skąd ten wszechobecny zachwyt nad jego fotografiami.
Na pewno miał świetnych nauczycieli – pomyślisz. Być może w dziedzinie fizyki, bo jak sam mówi w wywiadzie dla strony cherub.pl nie miał żadnych fotograficznych guru, nie korzysta też z literatury o tematyce Photoshopowej. Fotografii innych za wiele nie oglądał by jego styl był unikalny, a nie zaczerpnięty. Samouk-geniusz?
Dlatego głęboko wierzę, że jeśli ma się pomysł na siebie, to analfabetyzm wcale nie jest taki szkodliwy. Wiele dałbym za pozbycie się doświadczenia obcowania z cudzą twórczością (A. Dragan)

fot. Andrzej Dragan
Jak to robi?
Mówi, że wszystko rozgrywa się w jego głowie.
Głównie patrzę na zdjęcia. Gdy już się napatrzę, używam kilku podstawowych narzędzi żeby uzyskać zamierzony efekt, a następnie patrzę ponownie. Procedura podlega wielokrotnemu literowaniu. Nie zdarzyło mi się chyba nigdy skorzystać z jakiegokolwiek bardziej skomplikowanego filtra cyfrowego, 90% najlepszych efektów przynosi używanie do edycji “własnej” ręki (A. Dragan)
Brzmi banalnie w jego słowach, ale każdy kto z Photoshopem ma do czynienia, wie że niełatwo dotrzeć do takiego efektu końcowego. Niech świadczą o tym chociażby liczne próby naśladowania stylu Dragana przez użytkowników rozmaitych stron o tematyce fotograficznej. Nieudolnego naśladowania…
Retuszem światła nazywa się technikę Dragana. Technika znacząco odbiega od standardów przyjętych podczas retuszu portretów. Zazwyczaj celem retuszu jest likwidacja niedoskonałości twarzy, wygładzenie, usunięcie cieni… Dragan wszystkie te ‘defekty’ podkreśla i uwypukla. Rezultaty bywają szokujące…

- fot. Andrzej Dragan
Sława i sławy
Andrzej Dragan jest rozpoznawany na całym świecie. Jego twórczość zachwyciła tłumy – mówi się nawet o ‘draganizmie’. W internecie roi się od wielojęzycznych tutoriali, które pokazują w jaki sposób imitować styl Dragana. Powstał dodatek w postaci akcji w Photoshopie o nazwie “Draganizer” – nie muszę chyba tłumaczyć do czego służy.
Jego niezwykłe umiejętności sprawiły, że chętnie pozują mu znani ludzie jak chociażby David Lynch widoczny na fotografii powyżej. W swoim portfolio Dragan ma też portrety Jerzego Urbana, Kubę Wojewódzkiego, Jana Peszka, Janusza Korwina-Mikke i innych. Nie wszyscy zachwyceni byli swoim obliczem w wersji Dragana.
Nawet znany z dystansu do siebie Jerzy Urban sprawiał wrażenie omdlałego, gdy spojrzał na swój portret. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć modeli, którym szczerze do gustu przypadł sposób, w jaki ich pokazałem. Lynchowi się podobało, ale to dziwny człowiek (A. Dragan)

Otrzymał też nagrodę (nie pierwszą i zapewne nie ostatnią) Photographer of the Year 2007 za zdjęcie, które budzi całą gamę uczuć – niekoniecznie pozytywnych. Zwycięska fotka obok – modelka Marta. Chyba nie wymaga żadnego komentarza.
Człowiek jest nie tyle najciekawszym, co jedynym tematem, który mnie interesuje (A. Dragan)
W jego portfolio znaleźć można też świetne przykłady fotografii reklamowej. Szczególnie ciekawa jest seria zdjęć dla producenta obuwia – firmy Converse. Kampania reklamowa pilotowana przez warszawską agencję JWT to seria obrazów autorstwa Andrzeja Dragana, na których ludzie ‘ubrani’ są w obuwie – próbka poniżej, więcej w portfolio autora.

fot. Andrzej Dragan
Słowo końcowe
Jedni jego obróbkę uwielbiają, innym zwyczajnie się nie podoba. Jeśli jeszcze nie zaliczasz się do żadnej z tych grup – warto odwiedzić stronę Andrzeja Dragana by poznać jego fotografie i wyrobić sobie zdanie na ich temat. Bądź co bądź jest to artysta znany na świecie, a do tego Polak więc myślę, że warto wiedzieć jakie ‘polskie produkty’ cieszą się wielką popularnością również poza granicami kraju.
Jednocześnie obrazy i poglądy Dragana niewątpliwie biorą udział w tej niekończącej się dyskusji na temat czystości sztuki jaką jest fotografia i nieingerowaniu w obraz, który wychodzi z aparatu.
Jego stanowisko w tej kwestii świetnie obrazuje poniższy fragment wywiadu:
Co do wątpliwości związanych z ingerencją w plik cyfrowy, są one równie przekonujące, co niegdysiejsze zakazy używania technik ciemniowych do wywoływania filmów i naświetlania odbitek. Wydawałoby mi się kompletnym absurdem tworzenie odbitek z plików cyfrowych otrzymywanych bezpośrednio z aparatu fotograficznego. Osoby prezentujące odmienne stanowisko muszą być chyba nie do końca poważne (A. Dragan)
A na koniec jeszcze rada. Zapytany co poradziłby początkującym, którzy chcieliby w swych próbach łączyć fotografię z zastosowaniem Photoshopa odpowiedział:
Radzę uważnie oglądać zdjęcia, które wydają się interesujące i starać się odpowiedzieć sobie na pytanie, co sprawia, że ulubione zdjęcie wygląda dobrze, zwraca uwagę (A. Dragan)
Proste? Zatem do dzieła koledzy amatorzy

fot. Andrzej Dragan
——————————————-